Dramatyczny atak nożownika w Stalowej Woli! Na światło dzienne wychodzą nowe fakty


VisorSoundTubeYouTubescreen YouTube

Do dramatycznego zdarzenia doszło 20 października w galerii Vivo w Stalowej Woli. Mężczyzna uzbrojony w dwa noże szturmowe zaatakował przypadkowych klientów galerii. Jest ofiara śmiertelna.

Ten brutalny incydent na długo zostanie w pamięci ludzi ze Stalowej Woli. Nożownik, który ranił 10 osób przebywających w galerii, usłyszał zarzuty. Na światło dzienne wychodzą nowe fakty dotyczące zdarzenia. Według ustaleń policji, napastnik leczył się psychiatrycznie. W jego mieszkaniu odnaleziono dokumentację medyczną. Policja wyklucza pobudki terrorystyczne oraz ideologiczne ataku. 27-latek przyznał się do winy. Złożył krótkie i chaotyczne wyjaśnienia. Przyznał, że od kilku lat leczy się psychiatrycznie. Mężczyzna może cierpieć na depresję. Zeznając powiedział, że jest w trudnej sytuacji i ma ciężki dzień. Na pytanie czemu zaatakował, odpowiedział, że czuł się zastraszany i musiał odreagować. Okazuje się, że 27-latek planował atak. Miesiąc wcześniej zakupił przez Internet dwa wojskowe bagnety, których ostrza rozrywały narządy wewnętrzne ofiar. 

Mężczyzna mieszka w Stalowej Woli. Tam też pracował w jednej z fabryk produkujących części samochodowe. Ma żonę i dwuletnią córkę. Był postrzegany przez sąsiadów jako spokojny człowiek, jednak tuż przed atakiem miał zmienić swój wizerunek. Zmienił wygląd zewnętrzny oraz stał się agresywny i nieobecny. 

Świadkowie masakry w galerii zeznali, że atak odbył się w zupełnej ciszy. Uzbrojony mężczyzna rzucał się na przypadkowych klientów od tyłu i przy pomocy dwóch noży dźgał ich w plecy. Zaatakował łącznie 10 osób. Jedna z ofiar szaleńca, 51-letnia kobieta, zmarła. Pięć osób znajduje się w stanie ciężkim, a jedna w stanie krytycznym. Poszkodowani mają poważne obrażenia klatki piersiowej i okolic brzucha. Świadkowie zeznali, że wszędzie było pełno krwi. Jednocześnie są oburzeni zachowaniem ochrony. Podczas trwania ataku, ani razu nie nadano w galerii komunikatu informującego klientów i pracowników o grożącym im niebezpieczeństwie. 

Policja twierdzi, że reakcja klientów na atak była bardzo szybko. Na telefon alarmowy przyszło osiem zgłoszeń kilka minut po tym, jak doszło do incydentu. Sprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa wielu osób. Grozi mu nawet dożywocie. 

źródło: wolnosc24.pl